Przepisy
Agaty

Bosch- mikser, konkurs i … omlet ;)
Konkursy i Testy
Opis

Zawsze dużą radość sprawia mi ten moment, kiedy wyjmuję z dużego kartonu nowy sprzęt kuchenny. W pośpiechu usuwam folię, wyrzucam styropian i już mogę zacząć cieszyć się nową zabawką.

DSC_0799 (6)

Tym razem marka Bosch zwróciła się do mnie z prośbą o przetestowanie miksera z serii Ergomixx (model MFQ 36460). Wzięłam więc z szafki kilka jajek, mąkę i ruszyłam miksować!

DSC_0801 (8)

Od razu zauważyłam, że robot jest przyjemnie lekki, sprawia przy tym solidne wrażenie. Sprytnie zamykane otworki, do których wkłada się trzepaczki sprawiają, że do środka nie dostanie się kurz czy przypadkowo rozsypana mąka, a i dzieci będą miały utrudniony dostęp do maszyny.

DSC_0800 (4)

Duży plus to także obrotowa miska. Miałam wcześniej podobny mikser, jednak w nim miska była niestabilna do tego stopnia, że uniemożliwiało to wręcz pracę. Tak kręci się bardzo płynnie. My mamy wolne ręce, a ciasto robi się samo.

kuchnia agaty16

Mikser ma 5 stopniową skalę prędkości oraz funkcję „turbo”, ponad metrowy kabel, wygodne uchwyty. To naprawdę godne polecenia AGD (za niewygórowaną cenę).

Tak się fajnie składa, że jedną sztuką Bosch’owego miksera mam dla Was!

bosch-mfq-36460

Spośród osób, które do północy najbliższego piątku (5.07) zostawią w komentarzu pod tym postem pomysł na owocowe danie, do którego przygotowania konieczny jest mikser wybiorę jedną, która poda moim zadaniem ten najsmaczniejszy i najoryginalniejszy! Opisujcie dania lub podajcie dokładaną recepturę- forma zależy tylko od Was!

Ja przygotowałam omlet z mąką pełnoziarnistą, na który przepis znajdzie się w publikacji Bosch pełnej przepisów na zdrowe i smaczne desery oraz przekąski dla dzieci.

Do dzieła! ;)

DSC_0811 (5)

 

————————————

Przeczytałam Wasze przesmaczne pomysły na wykorzystanie miksera do przygotowania  naprawdę wyjątkowych dań.

Były i owoce, i czekolada, i lody, i serniki. Wszystko rewelacyjne!
Jeden wpis ujął mnie jednak szczególnie, autorka puściła wodze fantazji i stworzyła prawdziwe kuchenne dzieło literackie:

„Ciche pstryknięcie i przyćmione światło rozświetliło niewielką kuchnię. Brunetka weszła do środka i ostrożnie zamknęła drzwi. nie chciała nikogo obudzić, a miała w planach trochę pohałasować. Nie zauważyła jak kot, mały Psotnik wśliznął sie za nią. Tym razem jednak nie miał zamiaru przeszkadzać. Bezszelestnie wskoczył na parapet i przysiadł wygodnie między fiołkiem, a bazylią.
Bezsenne noce lubiła spędzać w kuchni. Lubiła też przebywać tam w ciągu dnia i gotować dla pozostałej trójki zamieszkującej mieszkanie studentów, ale to w nocy mogła znaleźć tu spokój, jakiego nigdzie nie potrafiła zaznać. Podczas pieczenia układała myśli, które kłębiły jej się niespokojnie w głowie.
Wyciągnęła z szafki mały rondelek, napełniła wodą i postawiła na kuchence. Chwila przytrzymania gałki i juz płonął pod nim niebieski płomień. Szczęknięcie metalu o metal zaciekawiło Psotnika. Wychylił się do przodu zaglądając, czy w miseczce ułożonej na garnuszku jest już coś smacznego.
Nieostrożnie kładzione jajko potoczyło się po blacie i zatrzymało niebezpiecznie na jego brzegu. Szum gotującej wody jak zawsze zwiastujący coś dobrego tym razem przyniósł skorupkom ukojenie w ramionach wrzątku. Kilka szybkich ruchów ręką i ich zawartość znalazła się już w misie razem z dokładnie odmierzonym cukrem. Cichy chrzęst, przełącznik, szum. Mikser sam zajął się ubijaniem białek i żółtek. Kuchnia wypełniła się przyjemnymi dźwiękami, które dopełniły stuknięcia czekolady o brzegi metalowej miseczki. Roztapiające się masło otulało gorzkie kostki, a piekarnik podgrzewał upojną atmosferę. Znów było jak z bajki.
Chociaż wszystko trwało niedługo, może kilka minut, to Psotnikowi wydawało się to wiecznością. Jak w zwolnionym tempie przyglądał się spływającej do ubitych jajek czekoladzie marząc aby jemu tez się coś uszczknęło. Biały puch dodany przez brunetkę nie wydawał mu się dobrym pomysłem, zaprotestował więc cichym miauknięciem. Końcówki miksera znów się zakręciły i już masa wypełniona bąbelkami powietrza przelewana do małych foremek nie mogła doczekać się wstawienia do piekarnika. Dziewczyna wetknęła w każdą porcję kilka malin i listków mięty, a potem opiekuńcze ciepło piecyka mogło rozpocząć swoją pracę. Psotnik zeskoczył z parapetu i usiadł na podłodze, gdzie skąpany stłumionym światłem z kuchenki obserwował wyrastanie muffinek. Po kilku minutach brunetka uchyliła drzwiczki uwalniając wszystkie aromaty. Ostrożnie wyciągnęła każdą babeczkę, ułożyła na kratce i obsypała cukrem pudrem. Zgasiła światło i zostawiła nieporządek na jutro.
Słońce wschodziło już powoli i muskało swoimi promieniami maliny lśniące na babeczkach brownie.”

Agato Z., serdecznie gratuluję wygranej !!!