Przepisy
Agaty

Zjeść Lizbonę
Kuchnie świata, Podróże, Przepisy
Opis

IMG_1785

Portugalię szczerze uwielbiam, za pogodę, uśmiech mieszkańców, ocean, sardynki, wino i luz. Sama się więc dziwię, że za wpis o krabach, małżach, stekach, mocnej kawie i ulicznych przekąskach czekałam tak długo! Liczę jednak, że sezon urlopowy jeszcze się nie skończył i jeśli nie w tym, to w przyszłym roku tłumnie ruszycie na zwiedzanie tego najdalszego krańca Europy. Bo naprawdę warto!

lizbona (2)

Moje obserwacje zacznę od stwierdzenia, że wegetarianie nie mają tam łatwego życia. To nie tak, że nie ma modnych knajpek serwujących jarmuż, znacznie jednak łatwiej o słuszny kawałek mięsa z rusztu (zwykle z jajkiem sadzonym na wierzchu), niż vegański placek.

IMG_1799

Królująca tu kuchnia do lekkich nie należy. To mięso, ziemniaki i skromny plaster pomidora, który za zadnie ma raczej kolorystyczne urozmaicić talerz, niż dostarczyć dziennej porcji witamin. Plus frytki. Ziemniak też warzywo. Plus ryż. Węglowodanów nigdy za dużo.

IMG_2075 IMG_2076

Zapominać jednak nie możemy, że jesteśmy nad oceanem. Łatwo więc trafić na naprawdę dobre owoce morza, a sardynki spotkać można na każdym właściwie kroku! (na drugim zdjęciu jest makrela, wiem ;)

IMG_1791 IMG_1839

Tak się szczęśliwie złożyło, że trafiliśmy w tym roku na prawdziwe święto dobrego jedzenia. Na głównym placu Lizbony ( Praca do Comercio), w rozstawionych namiotach i zabytkowych budynkach Starówki można było wziąć udział w Peixe em Lisboa– targach  jedzenia, skupiających się głównie na owocach morza.

lizbona (5)

Składały się z części wystawienniczej oraz typowo restauracyjnej, uzupełnionej o przestrzeń „live cooking”, sprzedaży wina czy kursów kulinarnych, choć może wykłady to lepsza nazwa.

IMG_1844

Byliśmy w siódmym kulinarnym niebie próbując dań prostej kuchni ulicznej, aż po dania gwiazdkowych restauracji. Od klasykę portugalskiej kuchni, do azjatyckich wariacji na temat sushi.

Patio wypełnione stoliczkami, przy każdym kilka osób, i małe talerzyki, bo porcje to były raczej degustacyjne. I świetnie! Dzięki temu zjeść można było więcej dań, żeby wspomnieć tylko ceviche z krewetek podane na limonce (od Jose Avillez’a), smażone kraby, dorsza w kolendrze, bouillabaisse z rybnymi klopsikami, rybne curry, kanapki ze świeżym tuńczykiem, zapiekane przegrzebki, jabłka w imbirowym syropie…

IMG_1855 IMG_1860 IMG_1849 IMG_1879 IMG_1887 IMG_1826

I tak. Zjedliśmy to wszystko we dwójkę. I popiliśmy winem ze złotem. Serio.

Lizbona to typowe miasto południa Europy, w którym każda uliczka pełna jest małych restauracji, a na każdym rogu pojawia się inna knajpka. Istny raj dla każdego gastroturysty. Jest tam jednak miejsce, w którym mogłabym spędzić całe wakacje. To jak Disneyland dla głodomora, ziszczenie marzeń rasowego foodieMercado da Ribeira.

IMG_1974

Mimo całodziennego obżarstwa (nie bójmy się nazywać rzeczy po imieniu!), dzień i tak kończyliśmy w tym XIX-wieczym przybytku. Typowa hala targowa (do dziś odbywa się tu regularna sprzedaż warzywa, owoców, ryb połączona z 30 mini-restauracjami, boxami z których każdy oferuje czarujące podniebienie dania, od solonego dorsza po hamburgery, od tatara po kawior. Znajdziesz tu wszystko!

IMG_1954

Zjedliśmy kaszankę z ananasem (klasa mistrzowska!), kraba w guacamole, gulasz z drugiego żołądka gęsi, grzanki z polędwiczką, ostrygi. Dla każdego coś dobrego plus tanie wino, jazz i wspólne stoły. Coś cu-do-wne-go!

IMG_2025 IMG_2016 IMG_1952 IMG_1948 IMG_1945

lizbona (4)

Poza ścisłym centrum, w okolicy oceanarium,  wiedzeni informacjami przewodnia, trafiliśmy do Pateo.  Jedzenie naprawdę dobre. Porcje jednak zdecydowanie nas przerosły (a wierzcie mi, o to niełatwo!). Jedna porcja spokojnie wystarczy dla 2 osób, szczególnie, że już na etapie przystawek byliśmy najedzeni. Ośmiornica jednak wyborna i warta konieczności późniejszego przejścia na dietę.

IMG_1935 IMG_1928 IMG_1927

Nie samym miastem jednak człowiek żyje. Myk więc do pociągu i kierunek wybrzeże. A w Cascais- Maria Pia, steki, zupa z wodorostów, barwiony sepią makaron z muszlami, mus czekoladowy. Cudowne miejsce na romantyczny posiłek z widokiem na port i palmy.

IMG_1995

IMG_1987 IMG_1990 IMG_1982 IMG_1984 IMG_1981 IMG_1993

Do tego oczywiście Belem i pastel de nata– tradycyjne nadziewane słodkim, jajecznym kremem, posypane szczyptą cynamonu. Wszechobecny solony dorsz, cudowne salgados- smażone przekąski z krewetkami czy szynką, espresso wypite „na szybko”, przy barze.

IMG_1864 IMG_1861

A to wszystko w Portugalii. Miejscu autentycznie zachwycającym.

lizbona (3)